18 lipca 2013

gorąco i piesek Mia

Pierwszy raz od niepamiętnych czasów w Anglii jest ciepło, gorąco nawet. To niesłychane i niesamowite, ale jest i to się liczy. Anglię nagle uderzyła fala gorąca i niezwyczajni do ciepła mieszkańcy wysp padają jak muchy, pyszczkami w dół. Spalone słońcem skwarki musze. Jest gorąco, że idzie zdechnąć, ale jest fajnie i niech tak zostanie jak najdłużej, bo trzeba naładować baterie na nieuchronnie nadchodzące mroczne, ponure i depresyjne miesiące jesienno-zimowo-wiosenne. Lud tłumnie wali do parków, wszelkiej zieloności i jakiej kolwiek namiastki wody. Ja i  mój osobisty brat wraz z czworo-łapnym stworzeniem bożym zwanym Pieskiem, Mią-Piszczałką lub Mią-Żmiją, tudzież po prostu Mią, wybraliśmy się na łono natury.

 
 Oto Mia.




 Oto Pańcio




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz