8 lutego 2014

Projekty na tapecie

Niestety nie mam nic gotowego do pokazania, bo wszystko się dopiero robi/tworzy.
Najpierw porwałam się troszkę z motyką na słońce i ochoczo wzięłam się za kardigan z irlandzkimi warkoczami. Niby nic wyjątkowego, ale ja zawsze robiłam te takie podstawowe "wężyki", a teraz wzięłam się za coś bardziej skąplikowanego. Z początku robiło mi się całkiem żwawo, acz nie łatwo, ale po dwóch dniach zainteresowałam się innym projektem.., a później następnym, a później następnym, a potem prułam i znowu dziergałam i znowu prułam itd., jak to u mnie zawsze. Aczkolwiek, żywię nadzieję, iż skończę to co ma już dość widoczne postępy i wszystko zakończy się happy endem.



 irlandzki



Tu się wzięłam za ciepły szalik... - jakbym ich mało miała.




  
Następny sweterek jest z zabytkowej polskiej włóczki, chyba jeszcze z czasów słusznie minionych. Nazwałam go Fioletowy Waciak, bo to jakby wata z owiniętą fioletową nitką [jak widać na górnym zdjęciu]. Na dole orginalna banderola.




Och, no i moje skarpetecki z 100% fine alpaka. Właściwie, to ciężko się robi, bo śliskie.  Już się trochę przyzwyczaiłam, ale już więcej akurat tego produktu, nie będę kupować.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz