29 sierpnia 2014

szyjogrzej

Mój malutki, dekoracyjny szyjogrzej. Czasami człekowi jest po prostu zimno w szyję i wtedy może sobie takie coś nosić.
Użyłam tu takiego wzoru w kwiaty, do którego się przymierzałam już kilka razy, ale nigdy mi nie wychodził. W końcu znalazłam ten wzór wytłumaczony, jak chłop krowie na rowie i poszło. Jednak, pomimo iż wzorek jest dość ładny i efektowny, to już go nie będę więcej robić w najbliższej i dalszej przyszłości. Dzierganie tego wzoru mnie denerwowało, a nie po to się dzierga, żeby się denerwować. Wzór jest łatwy: prawe, lewe, dwa na prawo, dwa na lewo, narzut itp., ale jakoś nie była to dla mnie rytmiczna, hipnotyczna i relaksująca praca. Może dlatego, że nie ma tego co drugiego rzędu gdzie człek może sobie odpocząć przy jednym szybkim rzędzie oczek lewych albo prawych, tylko pracuje się ażurem w każdym jednym rzędzie. Nie wiem, generalnie irytował mnie ten wzór i tyle.
Ale, jestem zadowolona z efektu końcowego i włóczka też fajna.




  Nie namaczałam, nie naciągałam, w sumie może tak dla mnie zostać, jak na razie.

Zrobiłam sobie taki mały Picot edge.

Zrobiłam to zdjęcie w łazience, bo tam było lepsze światło.

Włóczka Debbie Bliss, baby cashmerino. 50% merino, 33% akryl, 12% kaszmir. 50g/125m.
Druty 4mm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz