1 września 2014

Włóczkoholik na odwyku


Jestem na włóczkowym odwyku.
Nie kupuję włóczki już... drugi tydzień!
Jak długo wytrzymam?
Każdy kolejny dzień jest cierpieniem.
Oh dolo, moja dolo.
Myślę tylko o jednym...

Muszę zużyć to co mam.
Z jednej strony: uwielbiam kupować nową włóczkę.
Z drugiej strony: nie chcę mieć jej za dużo.
...hmm... co ja gadam?
Bluźnierstwo!
Włóczki nigdy za dużo, tylko miejsca brak.

Kieszeń pusta, serce boli.
Włóczka woła i wzywa z daleka.
Nie dla mnie [jak na razie] jej miękkość, puszystość, piękne kolory.
Wyję, tęsknię i wzdycham: włóczko, wróć!
Oh dolo, moja dolo.
Jestem na włóczkowym głodzie.

Ale kiedyś się odegram.
Niech tylko trochę więcej oszczędzę...
Cały sklep kupię!

Włóczkoholicy świata, łączcie się!

A tym czasem borem, lasem...
jedno co mogę,
to popatrzeć i poprzytulać się do włóczki, którą mam.
Oh

6 komentarzy:

  1. Łączę się w bólu i wytrwałości życzę:))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha znam to cierpienie!!! ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie kupuję włóczki od kwietnia:)) Za to dostaję nowe motki i mi to nie przeszkadza:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jesteś na diecie włóczkowej?

      Usuń
  4. Fajne uzależnienie i wykonane wytwory. Ja nieco oddaliłam się od dzianiny i nieco ją zaniechałam. Jednak ciągle coś tam dziabię, bo do tego wystarczy tylko fotel, włóczka i druty. Dla mnie to swoista terapia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń