27 lutego 2014

Palce Lizać Czwartek!

Ten kto zje pączka bez oblizywania ust dostanie w nagrodę... pączka!

Tłusty Czwartek dla wszystkich!


O tym jak rosną skarpetki.



Dziergałam je z prędkością 2 godziny na 1 tydzień więc oczywiście końca nie było widać.
Przez ostatnie 2-3 dni jednak się zawzięłam i postanowiłam skończyć i mieć z głowy i z drutów.

Wydziubane na drutach 3mm z 100% baby alpaka. Na drutach z żyłką, dwie skarpety na raz, od palczaków w górę.

A oto proces twórczy: [czyli jak rosną skarpetki]














19 lutego 2014

Różany

Mój nowy szalik. Nazwałam go Różanym, bo mi kolor przypomina róże i listki są jakby róży, choć na szaliku samych róż nie ma.
Oczywiście wór liści stary jak świat, ale kompozycję sama sobie wymyśliłam.
Włóczka Rowan, baby merino 66% i jedwab 34%. Zużyłam 2 motki 135m, 50g. Druty 4mm.
Długi na 170cm.
Będzie prezent!!





15 lutego 2014

Anitex-1! Czyli Fioletowy Waciak.

Anitex-1, włóczka czteroskładnikowa,
70% anilana, 16% wiskoza, 8% stilon, 6% torlen.
Zakłady Włókien Chemicznych "CHEMITEX-WISTOM'", Tomaszów-Maz.
Pakowacz Nr.37





Sweter zrobiny metodą raglan z warkoczami po bokach. Druty 5,5 i 5mm.


9 lutego 2014

Wycieczka na miasto

Zamiast siedzieć w domu i dziergać rozpoczęte projekty wybrałam się na wycieczkę po Londynie. Wiatr, deszcz, ziąb.

w autobusie


Oxford Street




Hyde Park, wejście od Lancaster Gate








 tu świeciło słońce przez minute


śniegu nie ma, ale przebiśniegi już są

                                                                         Indianie


No i oczywiście nie było by żebym wróciła do domu z pustymi ręcami...


Moja pierwsza włóczka z jedwabiem!
Rowan, baby merino silk dk.
66% merino, 34% jedwab.
 - 135 m,
- 4mm
Już się biorę za nowy projekt!
[tu projekt]

8 lutego 2014

Kotecki



Papuśny przystojniak...



Czarny Zorro...


i princeska...


Projekty na tapecie

Niestety nie mam nic gotowego do pokazania, bo wszystko się dopiero robi/tworzy.
Najpierw porwałam się troszkę z motyką na słońce i ochoczo wzięłam się za kardigan z irlandzkimi warkoczami. Niby nic wyjątkowego, ale ja zawsze robiłam te takie podstawowe "wężyki", a teraz wzięłam się za coś bardziej skąplikowanego. Z początku robiło mi się całkiem żwawo, acz nie łatwo, ale po dwóch dniach zainteresowałam się innym projektem.., a później następnym, a później następnym, a potem prułam i znowu dziergałam i znowu prułam itd., jak to u mnie zawsze. Aczkolwiek, żywię nadzieję, iż skończę to co ma już dość widoczne postępy i wszystko zakończy się happy endem.



 irlandzki



Tu się wzięłam za ciepły szalik... - jakbym ich mało miała.




  
Następny sweterek jest z zabytkowej polskiej włóczki, chyba jeszcze z czasów słusznie minionych. Nazwałam go Fioletowy Waciak, bo to jakby wata z owiniętą fioletową nitką [jak widać na górnym zdjęciu]. Na dole orginalna banderola.




Och, no i moje skarpetecki z 100% fine alpaka. Właściwie, to ciężko się robi, bo śliskie.  Już się trochę przyzwyczaiłam, ale już więcej akurat tego produktu, nie będę kupować.