31 lipca 2014

Dzień 3, Dover, White Cliffs.

No i wisienka na torciku, czyli wycieczka do Dover i wdrapywanie się na piękne Białe Klify.
Przecudowne przeżycie i niepowtarzalne widoki. Pogoda była fantastyczna, bardzo ciepło, trochę chmurek i morska bryza. Cudownie.



 Promy do i z Europy cały czas wpływają i wypływają.

Port rybacki i taka ogólna przystań.


Muszę powiedzieć, że chodzenie na boso po tych kamykach jest naprawdę bolesne, ale za to leży się całkiem wygodnie [na ręczniczku, oczywiście]. 



Ścieżka na górę. Wchodziło się prawie na czworaka. Za to z powrotem, zbiegało.

 Kreda

Na zdjęciu, to tak dobrze nie widać, ale na własne oczy, to się naprawdę dobrze widziało brzeg Francji.

    Dalej podejść, to się bałam.

Naprawdę ma się stracha, gdy się idzie tak blisko krawędzi, a po lewej tylko metr zieleni i ściana.




Pa, pa Europa, love you and always miss you xxxxx

30 lipca 2014

Dzień 2, Tamiza

Drugiego dnia moich wakacji wybrałam się na wycieczkę łodzią po Tamizie. Zawsze chciałam się "przepłynąć" i w końcu moje marzenie się spełniło. Wsiadłam do łodzi [Thames Clipper] w Greenwich, a wysiadłam przy Embankment, czyli tam gdzie Big Ben i London Eye.

 
Greenwich.
 Na pokładzie klipera. 







Tower Bridge




 Ten okrągły budynek po lewej, to City Hall [ratusz].


 London Bridge

 Tate Gallery [Galeria Sztuki Nowoczesnej, bardzo fajna, polecam] i Millenium Bridge [tylko dla pieszych].


 London Eye

                                                          Koniec podróży, wysiadka.

 
 Big Ben


Pa, pa kliper. [ten płaski z niebieskim dachem :-]
Przyjemnie było na twoim pokładzie :]

Mój kliperek odpłynął, a ja zostałam na brzegu. Wspaniała wycieczka :-]]]



26 lipca 2014

Brązowe listki

Kolejna czapeczka zrobiona z Debbie Bliss baby cashmerino. [55% wełna, 33% akryl,12% kaszmir]. Bardzo przyjemna włóczka w dotyku, aczkolwiek nitka trochę się rozłazi podczas dziergania, tz. nie to że się rozdwaja, tylko się rozpięciara, albo nawet rozsześciara, albo nawet - uwaga, uwaga - rozsiedmiara! i po namoczeniu wydziergany produkt nabiera rozmiarów więc trza uważać.
Ale do rzeczy, czyli do czapki.
Wzór znaleziony na youtube i nazywa się Hat of The Month/September 2013/Leaf Summer Behind.
Robi się łatwo, szybko i przyjemnie. Pod filmikiem jest wszystko rozpisane co i jak - po angielsku więc słownik w garść lub poprosić kogoś o pomoc, kogoś co coś kuma po angielskiemu.
Albo... mogę podpowiedzieć, jakby ktoś nie wiedział, a chciałby wiedzieć, że:
K - prawe
P - lewe
K2tog - dwa prawe razem na prawo
ssk - dwa prawe razem na lewo
yo - nawijamy wełnę na drut [robimy oczko]
sl1 - przerzucamy oczko z lewego drutu na prawy bez przerabiania
Sk2p - przerzucamy oczko z lewego drutu na prawy, dwa następne oczka na lewym drucie przerabiamy razem na prawo i przerzucamy oczko z prawego drutu [to przełożone, a nie przerobione] przez przerobione dwa razem, czyli z trzech oczek mamy jedno.  [Jeśli chodzi o tę kombinację, to właściwie skrutów [nazw] jest kilka różnych]
st - oczko
pm - umiejscowić marker
row - rząd
cast on - nabieramy oczka na drut
BO - zamykanie oczek
Inc row - rząd w którym zwiękaszamy ilość oczek
Dec row - rząd w którym zmniejszamy ilość oczek
Już więcej teraz nie pamiętam, ale jak ktoś ma jakieś pytanie, to wal śmiało.

Wracając do tematu:
Kapelinder zrobiony na drucikach 3,5 i 4mm.
Zeszło jakieś ok. 100m włóczki.




A tu widać, jak ciężko pracowałam nad tą czapką w parku, na trawce, na słoneczku och, nie łatwe życie dziewiarki.