30 listopada 2014

guziki do cienko-grubo

A normalnie, to było tak:
Nie spodziewałam się, że przyszycie tych guzików nastąpi tak szybko. Jeszcze wczoraj absolutnie mi się nie chciało.
Dziś, poszłam na zakupy, wróciłam, położyłam zakupy na stole, spojrzałam na nieszczęsny sweter, na smętnie, osobno porzucone guziki i TKNĘŁO MNIE.  Teraz, albo nigdy! Z jakąś dziwną pasją i radością  rzuciłam się na sweter i guziki i w 5 minut, bez żadnego marudzenia, przyszyłam. Impuls. Nawet zakupów nie rozpakowałam.




Pomijam fakt, że guzików jest 7, a dziurek 8, ale nie czepiajmy się szczegółów ;]

29 listopada 2014

granatowy cienko-grubo

Mój eksperymentalny sweterek z włóczki cienko-grubej już wreszcie skończony! Taadaaam!
Ciężko mi się go dziergało, ale teraz jest zadowolona z tego co wyszło.
Sweterek jest mięciutki i bardzo przyjemny.






Włóczka IceYarns, 52% wełna,48% akryl. Druty 4,5mm


Na razie spięłam sweter broszką. Muszę jeszcze przyszyć guziki, a jako że nie lubię tej czynności, to mi się nie śpieszy.





26 listopada 2014

Turkus, którego nie widać

Wydziergałam grubą czapę na zimę w pięknym, głębokim turkusie, którego nie widać na zdjęciach. [Nie za bardzo, nie aż tak dobrze jak bym chciała]. Codziennie pada deszcz, codziennie jest ciemno. Nawet na dworze zdjęcia nie wychodzą.
No nic. Generalnie jestem zadowolona z tej czapki, bo jest ciepła i ładna, choć prosta.







Włóczka Chunky Tweed, King Cole, 72% akryl, 25% wełna. Druty 5,5mm i 6mm.

21 listopada 2014

teraz dzieję

Dzieją się dwa sweterki już od dwóch miechów.  To czerwone szło na początku całkiem ładnie i szybko, ale potem nastąpiło kaput i plfff...

Dziergam ten sweterek na około od dołu do góry. Miałam praktycznie cały przód zrobiony i jak wzięłam się za tył, to się dopiero zorientowałam, że źle podzieliłam oczka. Musiałam część przodu spruć i od tej pory wena mi uciekła. [Może uda mi się zmusić do dziergania w ten weekend. Może się nawet rozpędzę, jak lokomotywa?!] 


Ten granatowy dziergam z góry na dół i od początku idzie mi , jak by chciało, a nie mogło. Głównie dlatego, że ciężko mi się robi na włóczce typu [zdjęcie poniżej] raz cieńsza, raz grubsza. Nie idzie wpaść w rytm. Dlatego dzieję sobie tylko jersejem, bez żadnych ozdób. Nie byłoby nic widać i tak.
Uparłam się coś wydziergać z tej włóczki, skoro już ją mam, ale na pewno więcej czegoś takiego nie będę kupować. To nie dla mnie. Dziwolągi nie dla mnie.

 Aczkolwiek, trza zaznaczyć, iż włóczka sama w sobie nie taka z najgorszych, bo ma sporo wełny w sobie : D i tym wykupiła swoje winy. :-]
Obydwa swetry miały być skończone w październiku. Tak się nie stało. Byłam pewna, że na początku listopada, to spokojnie będą skończone. Jest 21-wszy i mam nadzieję..., że w grudniu będą gotowe.


Tu mamy czapeczkę, którąż to zajmuję się, podczas gdy powinnam była dziergać sweterki wspomniane i pokazane wyżej.  Tu też były przygody głównie jeśli o chodzi o włóczkę, która jest całkiem szlachetna [alpaka i takie tam] i sprawia problem, bo gryzie i mam tylko 2 kłębki. I co z tym zrobić? Wpierwej wzięłam się za szalik. Sprułam. Potem było chyba z 5-ęć różnych wersji szalika. Wszystko sprułam. To nie było to. Zwinęłam kłębki i odłożyłam do schowania, do poczekania na wenę, ale jeszcze nie były schowane, jeszcze leżały na wierzchu. Na drugi dzień, przyszłam z pracy, spojrzałam, chwyciłam w łapki i natychmiast zaczęłam dziergać... czapkę. Wena mnie tknęła, gdy czekając na przystanku na spóźniony autobus, wlepiałam bezczelnie gały w pewną dziewczynę, która miała czapkę z podobnej włóczki i w fajny, prosty, aczkolwiek ozdobny wzorek. Od razu wiedziałam, że to jest to. Planowałam wydziergać dokładnie taką samą, ale jednak znalazłam sobie inny wzorek, który też jest ciekawy i też mi się podoba. W ciągu dwóch dni czapusia potoczyła się z górki i byłaby skończona z palcem w... nosie, z tymże na koniec nie spodobało mi się zwieńczenie na łepetynie i sprułam. Wydziergałam inne zwieńczenie, też mi się nie podobało, też sprułam i odłożyłam do dnia następnego. Z doświadczenia wiem, że jak późnym wieczorem biorę się za coś co wymaga pomyślunku, to kończy się to pruciem. Poszłam do pracy [rano] i już mi przyszedł nowy pomysł zwieńczenia. Zaraz się za to biorę i zobaczę, jak to się ma w praktyce. :-D
I to jest to co robię, gdy nie dziergam swetrów, które powinnam. Dziergam, pruję, dziergam, pruję duperele, a swetry leżą i kwiczą wołając o pomstę do nieba.


I żeby nie było mało, dziś kupiłam taki jeden kłębek na wydzierganie kolejnej czapki! A co, czapek nigdy nie za wiele. Włóczka jest ciemno-turkusowa, nie niebieska i jest "chunky" i  ja za takowymi nie przepadam, ale kupiłam, bo chciałam mieć taką jedną grubszą ... i kolor też już mi się nie podoba, szkoda, że nie kupiłam beżowo-kremowej... ...och, życie...

14 listopada 2014

Twigs and willows... rękawiczki

Niby miały być twigs and willows mitts i niby są, aczkolwiek moje są z palcyma :]
Jedną mitenkę zrobiłam, ale potem jak kończyłam drugą, to okazało się, że zostanie mi jeszcze sporo włóczki, a nie chciałam żeby leżała i się marnowała, dlatego postanowiłam dorobić paluszki. Zostałoby mi tyle, że było by za mało na jeszcze jedną parę rękawiczek, czy też skarpetki i chciałam zużyć jak najwięcej się da. Szczególnie, że włóczka jest przecudownie mięciutka i przyjemna.
No i takim sposobem mam rękawiczki, no i fajnie. [Z tym że, miałam zrobić dziurki na palcach do maziania po telefonie... i zapomniało mi się. Trudno]











Z jakieś dwa lata temu nauczyłam się dziergać paluszki do rękawiczek. Wydziergałam jedną rękawiczkę i stwierdziłam, że ok, teraz już wiem jak to się robi i już drugiej mi się nie chciało dziergać.
Właściwie, te rękawiczki są przez przypadek. Nie planowałam ich, miały być mitenki bez palców, na ale dobrze, że są rękawiczki.








Włóczka Sulka Legato [Peru], 60% merino, 20% alpaka, 20% jedwab.
Rękawiczki wydziergane na drutach 2,25mm [!] i 2,75mm.

9 listopada 2014

czapka na listopad

Moja pierwsza czapka do akcji 12 czapek w jeden rok, czapka na listopad.
Wydziergana z podwójnej włóczki Ice Yarns, 48% wełna [granatowa] i podwójnej włóczki Strompegarn Tiger, 75% wełna [kolorowa]. Połączenie tych włóczek dało efekt ciepłej, miękkiej i grubej czapki. Jestem całkiej z niej zadowolona. Bałam się, że będzie ciasna, bo już kiedyś parę razy próbowałam dziergać fair isle i nitka przeprowadzana z tyłu robótki bardzo się zaciśniała. W przeszłości dziergałam na różne sposoby: najpierw trzymając dwie kolorowe nitki w lewej ręce, ale to był totalny koszmar, później trzymając jedną nitkę w lewej i dziergać tę nitkę po naszemu, a drugi kolor nitki w prawej i dziergać po angielsku. Wychodziło ciasno, bo nitka w lewej była bardziej naciągnięta. W końcu poddałam się i zaczęłam dziergać tak jak oryginalnie Fair Isle technika jest dziergana, czyli oby dwia kolory narzucałam na drut prawą ręką. Wychodzi odpowiednio luźno i jak się wejdzie wprawę, to idzie naprawdę szybko :]


Nie wiem, czy powinnam ją namaczać i naciągać, ale generalnie z czapkami, to się za bardzo nie wysilam na blokowanie. Na głowie się naciąga i dobrze wygląda.

Ten ściągacz dziergałam i prułam 3 razy. Ostateczna wersja też jest zła, ale nie było mowy żeby znowu pruć i dziergać od nowa. Musi zostać tak jak jest.
Ściągacz na drutach 3,5mm, reszta na 4mm.

Czubek czapki jest w paski.

6 listopada 2014

12 czapek w jeden rok


12 czapek w jeden rok

Przyłączam się do tej akcji.
Ps. Dobrze, że lubię dziergać czapki  [zawsze lubiłam]
 yupi!

skarpetki Cyrk

Wydziergałam sobie takie kolorowe skarpetki.
Te zwariowane, pomieszane kolory przypominają mi  CYRK
Użyłam włóczki Strompegarn, Tiger, 50g/170m. 75% wełna, 25% poliamid. Druty 2,75mm.