28 maja 2015

parę kłębków

Niedawno pozwoliłam sobie na czyste szaleństwo. Z uśmiechem na gębusi i w wesołych podskokach udałam się do włóczkowego raju by kupić sobie dziewiarskie "słodycze".
Generalnie zamyślunek był taki, że miałam kupić tylko jeden lub dwa kłębki jakiejś grubszej, szarej wełny, bo się bałam, że mi braknie do skończenia rękawów sweterka. Jakiś czas temu wydziergałam kamizelkę z włóczki, która miała zawsze nad sobą klątwę [tz. ciągle coś z niej dziergałam, a potem prułam, bo ciągle to nie było to]. No i oczywiście kamizelka była projektem nr.100 z tej włóczki i nadal nie mogło się na tym skończy. O kolejnym pruciu nie było mowy więc pozostało tylko dorobić rękawy. No ale głupia sprawa, pozostało mi tej włóczki tylko dwa kolory: ciemno szary i ciemno brązowy. Rękawy musiały być w paski. Nie za bardzo mnie to cieszyło, ale trudno, wzięłam się do żwawej pracy. Sweterek wyszedł, jak ubranko dla klauna no i koniec końców starczyło tych resztek włóczek i nie potrzebnie dokupowałam dwa motki [bluźnierstwo! zakup włóczek nigdy nie jest zmarnowanym zakupem].
No to historia: dlaczego poszłam do włóczkowego sklepu [oczywiście można też zawsze iść  bez powodu;] i .... nie mam tego sweterka klauna do pokazania, bo jak tylko się skończył, to od razu się spakował i wysłał do Polski w prezencie na Dzień Matki i tyle go widzieli. Nawet nie zdążyłam mu zrobić zdjęć.
Co do reszty włóczek, no to co tu dużo pisać, same mi wskoczyły do koszyczka i dopiero się zorientowałam, gdy pani przy kasie poprosiła o 3 sztabki złota w ramach zapłaty. Uh, włóczkowe życie. Udając, że nic nie zauważyłam, że jestem o trochę złota lżejsza z głupkowatym uśmiechem i w wesołych podskokach udałam się do domu ściskając mocno puchate kłębuszki.:-D

Oto mój dumny zakup:


Na górze dwa szare, które nie zostały użyte...., ale będą ;} i inne, które same do mnie przylgnęły, jak tylko mnie zobaczyły. Postanowiłam je zabrać do domu i zrobić z nich czapki, albo co.

Dwie piękne myszki w przybliżeniu.
Rowan felted tweed aran.
50g/87m. Druty 5mm.
50% wełna, 25% alpaka, 25% wiskoza.
Jako, że wełenka nie została użyta do rękawów, już się z niej coś innego wykluwa:



Różowy prosiaczek.
Wendy merino, pure ultra soft wool, double knitting.
50g/116m.
Druty 4mm
100% merino
Ps. Mam już z niej czapkę. Niedługo pokażę.

Tę też kupiłam z myślą o czapce i nawet jedną zaczęłam... cztery razy i jakoś jednak nie podobało mi się. Właściwie, to ja nawet nie chodzę w białych czapkach i nie chodziła bym więc kłębek na razie leży i kwiczy. Pomyślimy nad nim później. Czasami coś nagle strzela do głowy.
Knit John Lewis, merino blend, double knit.
50g/142m
Druty 4mm
50% wełna, 50% akryl.

Różana, też na jakąś czapkę.
Rowan, pure wool dk,
50g/130m,
druty 4mm,
100% wełna.


Dwie piękne wełenki, których nie mogłam się powstrzymać, żeby nie kupić. Ten jasny turkusik, to w ogóle nie mój kolor, ale tak bardzo mi się podobał, że po prostu musiałam go wziąć. Mam na myśli jakieś rękawiczki bezpalczatki, ale jeszcze zobaczymy.
Wendy Ramsdale dk,
50g/122,
druty 3,5mm i 4mm,
100% wełna.

Trochę zwierzątek z wycieczki do Richmond Park.

video
Sorry, za mój okropny angielski :I

video

Oraz piękne azalie.
video


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz