29 sierpnia 2015

Kwiatki, ptaszki, kotecek i inne

Najpierw trochę kwiatków,






trochę ptaszków,

 Ten ptaszek może być trudny do wypatrzenia, dlatego podpowiadam: zielona papuga.



 Ptaszki w niezbyt idealnych pozach, ale tylko tak udało mi się zrobić im zdjęcia.

;-]

trochę kotecka, który usypiał na siedząco na ciepłym słoneczku.




Już prawie, prawie skończone,,, :-]


Czas na ciepłą herbatkę rumiankowo-miodowo-waniliową .


Niestety słońce zaszło, rozpadało się i biedny kotecek sąsiada mókł na deszczu :-[

Otworzyłam mu drzwi do mojego domu, ale nie chciał wchodzić.


23 sierpnia 2015

Bidula

Prawie zaadoptowałam prawie bezdomnego kotka. Nie zaadoptowałam, bo jak się później dowiedziałam kotek nie jest bezdomny ,... ale wygląda jak by był, moim skromnym zdaniem. Brudny, chudy, podrapany, wyłysiały, zapchlony, robaki pewnie też ma i brakuje mu kła. To wszystko ponoć dlatego, że jest stary. Ja się nie zgadzam, że jak kotek jest stary, to jest ok żeby był zapchlony i brudny.
W każdym razie, troszkę go dokarmiam i daję trochę przytulasków, [a później dokładnie myję ręce]. Dostaje ode mnie malutkie porcyjki mięska dla kotków, bo nie wiem, może jako że jest starym kotem, to powinien się jakoś specjalnie odżywiać więc staram się go nie przekarmiać. Zjada bardzo chętnie, ale zawsze zostawia troszeczkę na później ;-]. Jednak, najbardziej lubi mleczko. Dałby się poćwiartować za miseczkę mleczka. Absolutnie uwielbia. Powiedziano mi, że ma na imię BOBY 



Zaczęło się od tego , że zauważyłam przez okno, że codziennie rano śpi sobie taki kot na dachu tarasu [dopiero co przeprowadziłam się w nowe miejsce więc jeszcze nie znałam miejscowych zwyczajów]



Koteczek okazał się dość przyjazny i miły, ale ucieka przed innymi osobnikami domu.
Tu na zdjęciu patrzy mi się w oczy i telepatycznie wysyła wiadomość: daj mleczka.





Uuu, pusta już miseczka :-[




 Myje się i myje, a i tak jest brudny cały czas.

22 sierpnia 2015

W malinowym chruśniaku

Załapałam się na późno-letnie maliny!

 Krzaczki totalnie chyliły się ku ziemi od nadmiaru malin... "troszkę" dałam im ulgi od tego ciężaru ;-]]



21 sierpnia 2015

Mitenki z warkoczem

Kupiłam piękną baby alpakę i od razu wiedziałam, że będzie to na mitenki, takie trochę dłuższe. Szczerze mówiąc miały być jeszcze dłuższe niż są, ale takie też są dobre. Chciałam ciepłe, wełniane mitenki [jakbym nie miała innych], ale inne już się nie liczą, chciałam nowe. Te będą perfekt. Jako wzorek zarzuciłam sobie taki ładny warkoczyk.
W ogóle, znowu mnie naszła wena na dzierganie mittens :-]







Włóczka: Wool and the gang. 100% baby alpaka [gryzie]. 50g, zużyłam cały motek. Kolor: lipstick red [u-uuuu-u ;-]. Druty 3,5mm i 4mm.

16 sierpnia 2015

Kew Gardens po raz drugi

Letnią atrakcją musi być wizyta w pięknych ogrodach Kew. Pełna nazwa - Royal Botanic Gardens, Kew. Przepiękne ogrody z drzewami, roślinami, krzakami ;-]. kwiatami, a nawet trawami ze wszystkich kontynentów. Wyciągnęłam koleżankę na "mały" spacer. Najbardziej podobały się nam różne drzewa, a najbardziej te różne iglaste. Byłyśmy też zachwycone Palmiarnią i jako wisienka na torciku miała być szklarnia z liliami wodnymi. Niestety zasiedziałyśmy się z koleżanką w Caffe, odpoczywając po wędrówce po "lesie" i już do Waterlily House nie zdążyłyśmy - zamknęli nam przed nosem. No, ale i tak dzikie, chaotyczne spacerki między drzewami były wspaniałe... i widziałyśmy misia :-]
Zróbcie sobie herbatkę i przygotujcie się do oglądania wielu zdjęć :-D


Na początek Palmiarnia.

Piękne palmy. Można by szałas sobie zbudować z tych wielkich liści.

Dziwne egzotyczne/kosmiczne kwiaty

i bardziej rozpoznawalne kwiaty + jakiś rodzaj owocu, czy orzecha, kto to może wiedzieć?

Bananowiec!

Hmm, drzewo-stonoga? Interesujące.

To drzewko obcykałam z każdej strony, bo mi się bardzo podobały te malutkie, jasno-zielone listki.

Na koniec - ananas! Wszystkie rośliny mają tabliczki z nazwami po łacinie i ananas jest po łacinie ANANAS COMOSUS;-], a nie jakiś ...pineapple.

Po ananasie wyskoczyłyśmy na dwór.
Sekcja ogrodu z roślinnością śródziemnomorską. Drzewko oliwne.

Jarzębina, nasi tu byli! Właściwie, to widziałam parę razy jarzębinę rosnącą w angielskich ogrodach, ale zawsze gdy ją widzę - widzę Polskę.


Przeszłyśmy dość duży dystans żeby znaleźć Queen Charlotte's Cottage. Rodzaj chatki w której pomieszkiwała sobie królowa Charlotte, tak dla przyjemności, na wakacje, coś w rodzaju, jak dziś nie którzy z nas odczuwają silną potrzebę porzucenia cywilizacji i udania się na biwak. Ja osobiście byłam troszkę zawiedziona tym co zobaczyłam. Spodziewałam się jakiejś wiejskiej chatki a'la śliczny pałacyk, a tu taka smutna szarówka i w dodatku zamknięte.

Podreptałyśmy dalej. Drzewka iglaste :-]







Spotkałyśmy po drodze misia, który dostał trochę przytulasków :-]

Piękne, wielkie sekwoje i jak ktoś nie wierzy, tabliczka - Sequoiadendron giganteum.

Były też pawie. Jeden na ziemi, drugi na... drzewie [?] 
Na dolnym zdjęciu paw czyścił sobie piórka, dlatego wygląda jak wygląda :-]. U dołu stała moja koleżanka i modliła się żeby jedno pawie piórko spadło. Ja jej mówię żeby uważała, żeby coś innego na nią nie spadło ;-]



Na koniec mała część placu zabaw. Norka borsuka. Były trzy wejścia/wyjścia którymi można było się przemieszczać na stojąca, na pochyło lub na kolanach. My sobie darowałyśmy te atrakcje.


To wszystko. Tylko tyle mam do pokazania ;-]