21 lutego 2016

Prawie, prawie

Wiem, wiem, zapuściłam bloga i to zdrowo, ale pracuję nad dwoma projektami i jeden już nie długo będzie ukończony. Został mi tylko jeden rękaw i kołnierzyk do wydziergania, a potem już tylko zblokować i bedzie.
Drugi projekt to szal, który dziergam z pięknej włóczki Drops Alpaka Silk i który jest już... w połowie skończony :-P [nie mam zdjęcia].


Sweterek dziergam z Rowan felted tweed. Zawsze marzyłam o tej włóczce, ale nigdy nie kupowałam, bo jest bardzo droga. Myślę, że ten jedyny raz mnie usatysfakcjonuje raz na zawsze, bo pomimo, iż włóczka szlachetnie wełniana, to myślę, że sweterek będzie się trudno nosić, bo jest szorstki w dotyku i ma pełno odstających włosków, które będą gryźć, jak diabli.



Ledwo widać na tym zdjęciu, bo foto robione w spartańskich warunkach, ale w następnym poście już wszystko będzie ładnie.


5 komentarzy:

  1. Mam z Felted Tweed aż 5 sweterków i bardzo je lubię, a w trakcie robienia pierwszego myslałam identycznie jak Ty - że podgryza i jest szorstkawa. Trochę mięknie po upraniu i w noszeniu, ale nie noszę ich na gołe ciało, a na T-shirty z długim rękawem. Nie przeszkadza mi to, bo są ciepłe i nie nadają się do noszenia latem.
    Na tych zapowiadających fotkach Twój wygląda bardzo fajnie, ładny, spokojny kolor - myślę, że będzie się dobrze nosił :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za te pocieszające informacje. Może będzie się dobrze nosić. też mam kilka sweterków, które mogę tylko nosić na długi rękaw, ale swetry są ciepłe i warto. Ps. No nie można dziergać wszystkiego z merino ;-]. dzięki za miłe słowa.

      Usuń
  2. Świetny sweterek :-) Piękne ażury i cudny kolor.
    Bardzo jestem ciekawa całości :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię gryzącą wełnę i planuję kolejny płaszczyk właśnie z takiej:) Ładny wzór:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń