5 marca 2016

Kołnierz i żonkile

Wiosna się zbliża wielkimi krokami, praktycznie jest już za zakrętem, a mi się zachciało szyjogrzeja. Zazwyczaj, ani nie dziergam, ani nie noszę takich rzeczy, ale czasami się zachce czegoś innego, tak dla zabawy i przyjemności dziergania.
Wzór tego ...komina? [ja tak naprawdę nazywam toto - kołnierz ;-p ] Leaving Cowl jest według projektu Marii Olsson, ale czy to co wydziergałam nadal jest Jej "dzieło"? No bo tak, porobiłam zmiany: o jeden panel liści mniej [żeby mi bliżej szyi leżał] i ściągacz zrobiony po mojemu, a nie jak w instrukcji zaproponowano i zakończenie wzoru też troszkę inne. Jeszcze miałam zwiększy wysokość, ale na koniec dałam se siana. Wzór listków stary, jak świat, wszyscy go znają i można go znaleźć w każdej książce ze wzorami do dziergania [ja go mam chyba w czterech] więc nie jest tak, że Maria Olssen go wymyśliła i jest Jej własnością. Dziergamy sobie coś tak prostego, jak cowl, czy szalik, bierzemy dekoracyjny wzór z pierwszej strony książki do dziergania, nadajemy mu nazwę i mówimy, że to nasz designe... hmm - chyba raczej nie. Dyskusyjna sprawa. Wzór wymyślony przez nasze prababcie na różnych zakątkach ziemi i na 100% mnóstwo dziewiarek na świecie miało ten sam pomysł już 5/20/40 lat temu. Generalnie cowl/kołnierz jest tak prosty, że trochę wstyd się przyznawać, że w ogóle jest zrobiony według jakiegoś projektu.
Tak trochę sobie filozofuję, jeśli tak głębiej zastanowić się nad szczegółami...
Już nie będę teraz tego więcej roztrząsać, bo można by wiele jeszcze napisać i dużo się rozwodzić, a godzina późna. Dziergamy, bo lubimy.
Kończąc tym radosnym ;-] akcentem moje wieczorne wywody zapraszam na prezentację kołnierza żółtego jak żonkile :-]

















... Może niektórzy powiedzą, że jeśli nawet zmieni się wzór dekoracyjny, ilość oczek, wysokość, szerokość, tu się coś przedłuży, tam z czegoś zrezygnuje, to i tak jest nadal czyjś projekt... może i jest, ale czy faktycznie?

Włóczka Debbie Bliss baby cashmerino, druty 4mm.



Mój nowy wielkanocny kubeczek z owieczką znoszącą jajka :-]
Zawsze chciałam kubek z owcą, bo wiadomo, czym owca dla dziewiarki :-]
Jak tu ich nie kochać?


Alpaki też kochamy :-]



Bye, bye.

4 komentarze:

  1. Twoja wersja to wariacja inspirowana tym wzorem. Bedac biegla dziewiarką to zupelnie naturalne ze tworzy sie wlasne wariacje inspirowane tylko czyms. Slicznie wyszlo i pieknie Ci w nim. Serdecznie Cie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak dobrze, że projekt nie jest płatny... Mnie najbardziej irytuje, jeśli ktoś nic nowego nie wymyśla, a chce jeszcze, żeby mu płacić.
    Właśnie szukałam czegoś takiego... Bardzo mi się podoba Twoja wersja :-) Kolor doskonały :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny szyjogrzej i kolor na czasie, taki wiosenny. Do twarzy Ci w żółtym.
    Też nie rozumiem dlaczego ktoś takiego typu projekt uważa za swój.
    Dla mnie projekt własny to taki, który wymyślam niemal od zera, znaczy fason układ wzorów, łączenie kolorów, oryginalne często nietypowe dodatki itp.
    Cieplutko pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń